poniedziałek, 14 lipca 2014

Pochwała pozytywnej aktywności

Chrześcijanie wyznając wiarę w Boga, automatycznie zakładają istnienie Szatana. Nikt nie zaprzeczy, że demon ma aktywny wpływ na nasze życie, lecz powszechnie albo się to ignoruje, albo stroni od tego tematu. To jest Złemu na rękę. Niezauważony, ma pełne pole do popisu. Może działać niemal niczym nie skrępowany. Panoszy się, odbierając nam życie.

Szatan to niezwykle przebiegły gracz. Załatwia nas w białych rękawiczkach na wiele sposobów, a wszystkie jego działania mają jeden główny cel - utrzymać nas w kręgu śmierci. O jego taktykach można by napisać wiele książek i nie jest moim zamiarem omawianie wszystkich diabelskich sztuczek (z całą pewnością wiele jeszcze nie znam), lecz przybliżenie jednej z nich, którą na własny użytek nazwę "nałogiem bierności". Słowo "nałóg" jakoś tak dobrze się łączy z diabłem. Chyba się zgodzicie?

Demon używa całego arsenału broni ażeby nas utrzymać w bierności. Jedną z najbardziej śmiercionośnych jest lenistwo. Ja wyobrażam je sobie jako galaretowatą, lepką i cuchnącą breje, w której zanurzone jest nasze ciało wbrew woli serca. Każda czynność i każdy ruch sprawia nam trudność. Jakby powietrze stało się dziesięć razy gęstsze. Serce pragnie wyrwać się z tego bezczynnego bagna, ale naszemu ciału się nie chce podjąć tego trudu. Ile to razy mieliśmy kaca moralniaka, gdy zamiast zrobić coś pożytecznego, roztrwoniliśmy czas przed telewizorem. To był głos naszego serca.

Jak powiedział Patryk Pietrek - jeden z bohaterów serialu "Ranczo": "Nic się nie zmienia od na dupie siedzenia". Wiem, że już przytaczałem te słowa, ale tak bardzo przypadły mi do gustu, że czynię to ponownie :)
Otóż Zły dokłada wszelkich starań, ażeby nas utrzymać w pozycji siedzącej, gdyż doskonale zna sens przypowieści o talentach. 

Chciałbym aby ten artykuł zatem przyjął formę pochwały pozytywnej aktywności, ponieważ jedynie ludzie aktywni osiągną pełnie życia w postaci Królestwa Niebieskiego oraz jego namiastkę jeszcze na ziemi. 
Nie chcę być opacznie zrozumiany. Nie twierdzę, że gdy posprzątamy mieszkanie, to zrobimy krok w stronę zbawienia, lecz z pewnością tak się stanie, gdy posprzątamy mieszkanie niepełnosprawnej sąsiadce (zwłaszcza w czasie emisji naszego ulubionego programu). Bliżej Raju jest bez wątpienia ojciec, który popołudniu, mimo całodziennego zmęczenia zamiast uwalić się na kanapie z piwem w ręku, zakłada dres i idzie pokopać piłkę z synem. Przykłady można mnożyć. Nie ważne są formy aktywności, lecz jej intencja i cel.

Dlaczego jednak nie udaje nam się żyć w ten sposób? Dlaczego pomimo nieskończonej liczby postanowień, z wyraźnym podkreśleniem tych noworocznych, nie prowadzimy życia takiego, jakie byśmy chcieli.

Powody są dwa: Szatan i nasze zdradzieckie ciało.

Zauważyliście może, że kiedy czynicie postanowienie w swoim sercu, ktoś nagle zaczyna Wam rzucać kłody pod nogi? Postanawiasz codziennie przez godzinę uczyć się obcego języka. Zmotywowany siadasz do książki i nagle wpada mama z niezapowiedzianą wizytą. Na drugi dzień masz awarię kanalizacji, a trzeciego dostajesz polecony ze skarbówki o zaległościach, który rozstraja Cię kompletnie i w efekcie rezygnujesz z nauki. Szatan właśnie z Tobą wygrał. Kilka prostych sztuczek i ma Cię w garści. Mój kolega strasznie napalił się na bieganie. Kupił sobie profesjonalny strój, wyczesane buty i po pierwszym treningu coś tam sobie ponaciągał i musiał się kurować przez miesiąc. Do bieganie już nie wrócił. Wszyscy znamy tego typu historie.

Zawsze w momentach rezygnacji, gdy odpuszczamy, Zły zaciera ręce, a co my wtedy czujemy? Wstyd. Tym bardziej jak ktoś wie o naszym postanowieniu i spyta nas się przy kolejnej okazji "jak nam idzie?" Wtedy do wstydu dochodzi jeszcze złość. W celach obrony fałszywego "Ja", automatycznie włącza nam się niezawodny System Okłamywania Siebie, który nas przekonuje, że wrócimy do biegania, modlitwy, nauki, pisania bądź jakiegokolwiek innego pozytywnego działania, gdy tylko będzie ku temu dobry czas. Gdy tylko w naszym życiu zapanuje bezproblemowy spokój. To jest wierutne kłamstwo! Nie dajcie się na nie nabrać! To iluzja, którą karmi Was Zły aby utrzymać Was w śmiertelnej pułapce bierności. Dobry czas nigdy nie nadejdzie. Problemy będą zawsze. Jeżeli czyniąc postanowienie, zakładam, że od poniedziałku rzucam palenie, ale dzisiaj jest piątek, więc przez trzy dni jeszcze będę karmił nałóg, przegram. Jestem z góry skazany na porażkę. Albo to robię teraz, albo nie robię wcale. Czemuż to poniedziałek ma być lepszym dniem na rzucenie palenia? Może układ planetarny będzie korzystniejszy, albo księżyc będzie wtedy w pełni?

Gdy Jezus przyszedł nad jezioro Genezaret by powołać Szymona i Andrzeja, oni "NATYCHMIAST zostawili sieci i poszli za Nim" (Mk1 14-20). Nie za piętnaście minut, nie po drzemce, nie jak się film skończy. Tu i teraz. 

My tkwiąc w błędnym przeświadczeniu, że na wszystko przyjdzie pora, nic nie robimy, a czas mija. Wreszcie obudzimy się nad grobem jako niedołężni starcy i ze zdumieniem stwierdzimy, że nie zrealizujemy swoich marzeń, bo nasz czas się już skończył.

Drugim powodem jest ciało, które w odróżnieniu od serca jest podatne na pokusy świata tego. Nasze ciało współpracuje z Szatanem i sabotuje nasze plany. Twoje serce podpowiada: Idź odwiedzić babcię. Ostatnio jakoś tak poszarzała i jakby schudła. Nie wiadomo ile jeszcze jej czasu zostało. Szatan natomiast ripostuje: Co tam będziesz po deszczu chodził. Jeszcze się zaziębisz i po co ci to. W domu, na kanapie jest tak miło i przytulnie. Obejrzysz sobie jakiś film, napijesz herbatki, a do babci pójdziesz jutro, jak będzie lepsza pogoda. Na drugi dzień babcia umiera. To jest dość skrajny przykład, ale Szatan właśnie tak kusi nasze ciało - aby było miło i przytulnie. Oferuje nam nagrodę komfortu oraz pozornego i złudnego bezpieczeństwa.

Ksiądz Piotr Pawlukiewicz powtarza: "Szatan namawia nas do dobrego". Nie wierzycie? Przecież tak samo kusił Jezusa na pustyni: "wziął go diabeł na bardzo wysoką górę, pokazał Mu wszystkie królestwa świata oraz ich przepych i rzekł do Niego: Dam Ci to wszystko jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon" (Mk 4, 8-9). Szatan chciał przez to powiedzieć: "Po co Ci to całe cierpienie Jezu, po co Ci ten krzyż, Golgota? Wystarczy, że oddasz mi cześć, a będziesz się pławił w dostatku" Co na to Jezus? "Idź precz, Szatanie" (Mk 4, 10) - Ucina kłamliwą retorykę Szatana w zarodku. Nie wchodzi z nim w dyskusję. My, tak jak zawsze, tak i tym razem powinniśmy brać przykład z Jezusa. Zły jest przebiegłym graczem i nie wolno wdawać się z nim w dyskusję. "Dobra, teraz nie pójdę do Babci, ale pójdę jak się film skończy", albo "miałem wstać o szóstej, ale pośpię jeszcze pół godzinki". Wiemy, że zawsze przegrywamy te negocjacje. Skoro czujemy, że powinniśmy pójść do babci, to podnieśmy swoje zdradliwe, rozmiłowane w miękkiej gąbce kanapy cztery litery i wbrew pokusom, wyjdźmy z ciepłego domu na wietrzny i deszczowy dwór, i odwiedźmy babcię. Gwarantuję Wam, że słodkie i budujące uczucie spełnienia dobrego uczynku wynagrodzi Wam wszystkie wcześniejsze trudy. Taka jest właśnie istota naszej wiary - musisz podjąć czasem nieludzka pracę, ale nagroda za to będzie wielka.

Zarówno ja, jak i podejrzewam Wy, pragniemy życia w całej jego pełni. Nie osiągniemy go przeżarci rdzą lenistwa. Niechaj zatem dzisiejszy dzień będzie pierwszym dniem reszty Twojego lepszego nowego życia. Podejmij trud wyzwania jakie stawia przed nami Jezus. Zostaw te sieci wygodnictwa, egoizmu, kanapy, telewizji, gier lub czego tam jeszcze. Odkurz swoje marzenia. Przypomnij sobie postanowienia i spróbuj jeszcze raz, bo czas nie będzie na Ciebie czekał. Nie będzie łatwo, będzie krew pot i łzy. Będziesz upadał, ale Chrystus także upadał. Czymże jednak jest upadek? To tylko utrata równowagi niedoskonałego ciała. Natomiast powstanie z upadku to akt wiary i odwagi.

Nie miejcie złudzeń. Gdy podejmiecie wyzwanie i staniecie do walki o to ażeby żyć mocniej, Szatan zwróci na Was uwagę, podwinie rękawy i jeszcze bardziej się będzie starał, żeby Wam dopiec. Nie łamcie się i zwracajcie się w modlitwie o pomoc do kogo się da. Macie do dyspozycji potężną armię z Jezusem na czele, Maryją, Józefem, Apostołami i Wszystkimi Świętymi. Oni wszyscy walczą po naszej stronie.

Jakże ważna jest świadomość, że w momentach słabości padamy ofiarą diabła. Co powinniśmy wtedy zrobić? Powtórzyć za naszym Wodzem - "Idź precz, szatanie!" Bo trwa wojna, a Jezus jest naszym Wodzem, a stawką nasze całe życie i zbawienie.